Mount Hunter

W czwartek rano jesteśmy zapisane na wycieczkę w góry z lokalną grupą. Spotykamy się w Golden o 9:00 i jedziemy samochodami kilkanaście minut w kierunku Calgary. Parkujemy i musimy przejść najpierw przez drogę szybkiego ruchu (na szczęście nie ma wielu samochodów) a potem przez tory kolejowe, za którymi rozpoczyna się szlak na Mount Hunter.

Po około 6km trasy i prawie 1000m przewyższenia docieramy do celu, tak zwanego drugiego punktu widokowego. Idąc w dół, mniej więcej w połowie drogi, odbijamy w bok na pierwszy punkt widokowy.

Całość trasy zabiera nam z 5 godzin. Po powrocie do Golden cała grupa udaje się na piwo, co jest mi na rękę, bo jeszcze nie jestem głodna, a zaraz mamy iść do restauracji, abym mogła sprobować bizona. W drodze do restauracji pożyczamy rower górski dla mnie od znajomych Ewy, którzy byli na wycieczce razem z nami.

A to co widać na zdjęciu to moja porcja żeberek. Połowę pakują mi na wynos 😉

W drodze do domu zajeżdżamy jeszcze na korty aby chwilę pograć w pickleball – grę podobną do tenisa jednak na mniejszym boisku i mniejszymi, plastikowymi rakietkami. Całkiem nieźle mi idzie, jednak gra mi się trochę dziwnie po wypiciu cydru.

Po powrocie do domu mamy jeszcze potrenować jazdę na pożyczonym rowerze, jednak padam i zasypiam po tak intensywnym dniu.