Dziś spokojniejszy dzień. Niestety niebo jest zachmurzone, więc nie ma co jechać pod górę Fuji. Kupujemy bilet na jeden dzień na autobusy turystyczne, do których można wsiadać i wysiadać w dowolnych momentach. Akurat w Tokio te autobusy mają 3 linie.
Rano idziemy przez pobliski park, którego nie udało się wcześniej zwiedzić i wsiadamy w linię niebieską pod Tokio Tower. Ruszamy w kierunku zatoki Tokijskiej. Niestety zdjęć jest niewiele, bo poruszamy się trasą szybkiego ruchu i po pierwsze nie można wstawać, a po drugie urywa głowę.


Autobus opuszczamy przy dworcu Tokio, w miejscu gdzie spotykają się wszystkie trzy linie. W oczekiwaniu na kolejny autobus udajemy się na się na kawę i lunch. Co ciekawe sklepy i restauracje wydają się zajmować pierwsze piętra prawie każdego z biurowców.




Po lunchu wsiadamy w kolejny autobus w kierunku Tokyo Skytree. Tym razem mamy szczęście i zjawiamy się jak tylko zaczynają wpuszczać, więc zajmujemy pierwszy rząd.


Na tej trasie zauważamy coś co wcześniej umknęło naszej uwadze – większość działek jest zabudowanych odrębnymi blokami, często z jednym mieszkaniem na kondygnacji. Jak ktoś ma szczęście, to poza oknem balkonowym, ma jeszcze okna wychodzące na bok, czyli na blok oddalony o 20cm!


Kolejna ciekawa rzecz to osoby odpowiedzialne za zatrzymywanie pieszych lub całego ruchu podczas wyjazdu samochodu z parkingu (nie tylko z budowy).
Z trasy czerwonej wracamy ponownie w to samo miejsce i znowu mamy prawie godzinę przerwy. plan jest taki aby linia zielona wrócić tam gdzie rozpoczęłyśmy, czyli pod Tokio Tower.



Odjeżdżamy linią zieloną w kierunku Shinjuku i Shibuya, gdzie byłyśmy dzień wcześniej.
W międzyczasie zachodzi słońce, ale postanawiamy dowiedzieć się czy jest jeszcze możliwość wjechania na Tokio Tower. I udaje się – dostajemy bilety na 18:30 na wjazd na górny taras wieży.



To ostatnia atrakcja na dziś, wracamy do hotelu przygotować się do jutrzejszego wyjazdu do Kanazawy.