Dzień 7: Kioto

Po 10 odjeżdżamy hotelowym autokarem na dworzec w Kanazawie. Podróż do Kioto niby jest krótka, ale pociąg z Tsurugi, do którego się przesiadamy w połowie drogi, ma opóźnienie. To prawie niespotykane w Japonii!

Do hotelu w Kioto docieramy o 14, meldujemy się i chcemy coś jeszcze dziś zobaczyć. Niedaleko jest Tōji – kompleks świątynny z najwyższą drewnianą pagodą w całej Japonii. Powstał jeszcze w 796 roku, razem z samym Kioto jako stolicą.

Poza samą pagoda, w środku dwóch głównych hal czeka na nas niespodzianka – w Kōndō stoi ogromny posąg Buddy z asystentami, a w Kōdō aż 21 posągów. Niestety w środku nie można robić zdjęć.

Z Tōji ruszamy w stronę dworca, mamy w planach zjeść ramen w słynnym Ramen Koji (miejsce z wieloma nagradzanymi ramenowniami) na 10. piętrze budynku stacji. Tylko że dworzec w Kioto to istny labirynt. W końcu po pół godzinie udaje nam się znaleźć odpowiednie schody ruchome, ale na 10 piętrze nie możemy znaleźć tych restauracji. Wchodzimy więc do włoskiej. I jak to czasem bywa, okazuje się to strzałem w dziesiątkę: kolację jemy na 10. piętrze z widokiem na Kioto.