Dziś niecałe pół dnia mija na podróży do Kanazawy. Dworzec Tokio wydaje mi się tak skomplikowany, że na miejsce trafiamy z za dużym zapasem. Wcześniej robiłyśmy rekonesans i wybrałyśmy pudełka bento. Jednak dziś ich już nie znajduję. Chyba jesteśmy w innym rejonie stacji, pomimo że wszystko wygląda podobnie. Po dłuższym oczekiwaniu wsiadamy do pociągu. Jest to dla nas zdumiewające że Japończycy clustawiaja się w kolejkach do wejścia do pociągu i pomimo że podjeżdża on 15 minut wcześniej, czekają z wejściem do ostatniej chwili aż obsługa postrzega pociąg po poprzedniej trasie.

Do Kanazawy dojeżdżamy z po 2,5 godzinie jazdy i idziemy na piechotę do hotelu. Zostawiamy bagaże w przechowalni o od razu idziemy na targ rybny znajdujący się dosłownie parę kroków od naszego noclegu.



Wracamy na chwilę do hotelu odebrać kartę do pokoju i odstawić walizki, a po krótkiej przerwie wyruszamy na spacer do dzielnicy gejsz. Zaczynamy od mniej znanej części – Kazuemachi Chaya District, a następnie idziemy przez most na drugą stronę rzeki do obleganego Higashi Chaya District. W międzyczasie zapada zmrok i w tych historycznych dzielnicach robi się bardzo klimatycznie.






Po drodze nasze zainteresowanie budzą wszechobecne krótkie i jednocześnie wysokie auta różnych marek. W Tokio też były, ale tu bardziej rzucają się w oczy.


Po godzinie 18 wracamy głodne do hotelu i niestety okazuje się, że restauracja ma już komplet rezerwacji na kolację. Room service ma bardzo ograniczoną listę dań, więc musimy wyjść, aby coś zjeść. Wybieram restauracje sushi niedaleko dworca. Pomimo, że musimy czekać 45 minut na miejsce, wybór okazuje się strzałem w dziesiątkę. Lokal jest mały, a wszystko przygotowuje jeden kucharz. Sushi jest przepyszne!


Z ciekawostek wszyscy zdejmują buty, dostają kapcie, a dodatkowo zmieniają je na inne idąc do toalety. To podobno typowe w japońskich domach.


Z kolacji wracamy najkrótszą drogą, przez targ rybny. Japonia jest tak bezpiecznym krajem, że nawet nikt nie zamyka zadaszonego bazaru na noc. Wyobrażam sobie, że w niektórych miejscach w Europie zaraz by tu była noclegownia.
