Wodospady Iguazu – Argentyna

Wcześnie rano zmieniamy strefę klimatyczną – lecimy do Iguazu. Lądujemy około godziny 9 rano. Przebieramy się i od razu jedziemy do parku.

Zaraz po wejściu do parku napotykamy na różne gatunki ptaków i małpy. Na szlaku turystycznej kolejki trafiamy na grupę ludzi i nie możemy przejść, okazuje się że wszyscy fotografują ostronosy spacerujące po torach.

Po stronie Argentyńskiej, gdzie znajduje się większość wodospadów, dostępnych jest wiele kilometrów ścieżek i platform widokowych. Cześć z nich dostępna jest dla niepełnosprawnych, a krótki odcinek można pokonać turystyczną kolejką.

Trasy wiodą częściowo nad woda, idzie się po metalowych kratach. W jednym z miejsc ktoś zauważa w wodzie aligatora – kajmana.

W sumie w parku spędzamy ponad 4 godziny. Na szczęście zapowiadane załamanie pogody wiąże się jedynie ze spadkiem temperatury i udaje nam się uniknąć deszczu.

Przekraczamy granicę i jedziemy do hotelu po stronie brazylijskiej. Mamy czas wolny na zakupy i basen. O godzinie 19 spotykamy się, aby wspólnie wyjść na tradycyjną brazylijską ucztę – churrasco. Płaci się jedna opłatę za wejście. Do dyspozycji jest barek z sałatkami i deserami, a kelnerzy co chwilę podchodzą ze szpadami z kolejnymi rodzajami grillowanego mięsa. Za napoje, w tym tradycyjny drink – caipirinhe płaci się osobno. Wszystko jednak dzieje się zbyt szybko i pomimo, że tak jak w Argentynie wołowina jest tu najwyższej jakości, wszyscy po krótkim czasie mają dość. Pomimo dość wczesnej godziny wracamy zupełnie pustyni ulicami. Niestety Brazylia jest jednym z najbardziej niebezpiecznych krajów i po zmroku możemy poruszać się jedynie w dużej grupie lub taksówkami.