W sobotę z pewnym opóźnieniem wyjeżdżamy z lotniska w Los Angeles. Lot Rafała z Nowego Jorku sie trochę opóźnił. Chwilę zajmuje też wypożyczenie samochodu. Tego dnia dajemy radę dojechać jedynie do hotelu w Monterey.
W związku z tym po śniadaniu wyruszamy spowrotem na południe ale ku naszemu zaskoczeniu, okazuje się, że droga jest zamknięta ze względu na maraton, który odbywa się zawsze w ostatnią niedzielę kwietnia. Trzy razy w ciągu całego wyścigu puszczany jest wahadłowo ruch na południe. I tak oto utykamy na dobrą godzinę czekając na czas wyruszenia karawany.

Pierwszym punktem na naszej trasie jest most Bixby Creek Bridge.

Po kolejnej godzinie drogi docieramy do latarni morskiej Piedras Blancas i plaży która słynie z wylegujących się na niej lwów morskich.

Z tego miejsca wyruszamy w drogę powrotną na półwysep Monterey. Naszym celem był punkt widokowy nad oceanem z widokiem na „samotny cyprys” stojący na granitowej skale. Podobno jest to jedno z najczęściej fotografowanych drzew w Stanach Zjednoczonych.

Przed trasa do San Francisco zatrzymujemy się jeszcze w malowniczym miasteczku Carmel-by-the-sea, gdzie zjadamy pyszną Meksykańską kolację w jednej z lokalnych knajpek.

Wishing you safe and fun travels! Looking forward to reading more and seeing your photos 🙂 Good luck!