Bilety kupione – jedziemy w kwietniu do USA. Rafał swoja podróż zacznie kilka dni wcześniej od zwiedzania Nowego Jorku. Magda i ja dołączymy do niego na lotnisku w Los Angeles w sobotę 27 kwietnia, gdzie wsiądziemy do wynajętego samochodu i pojedziemy na północ kalifornijską jedynką w kierunku San Francisco. Będziemy zwiedzać Kalifornię, południową część Utah i Arizonę.
Co planujemy zobaczyć

Dzień 1 – Big Sur
Dzień 2 i 3 – San Francisco
Dzień 4 i 5 – Yosemite
Dzień 6 – Death Valley & Las Vegas
Dzień 7 i 8 – Zion Park & Bryce Park
Dzień 9 – Antylope Canyon & Horeshoe Bend
Dzień 10 – Grand Canyon
Dzień 11 i 12 – Powrót na zachód
Dzień 13 i 14 – Los Angeles
Z czego musieliśmy zrezygnować
Planując wyjazd, jeszcze przed zakupem biletów rozważaliśmy Hawaje. Zaczęliśmy od oznaczenia na mapie miejsc, jakie nas interesują i okazało się, że znajdują się na 3 różnych wyspach. Większość znajdowała się poza wyspą O’Ahu, gdzie najłatwiej dolecieć z kontynentu. Biorąc pod uwagę potrzebny czas i koszty wszystkich niezbędnych lotów, postanowiliśmy zrezygnować.
Drugim miejscem, do jakiego nie uda nam się dotrzeć, to Yellowstone. Jak się okazało, przełom kwietnia i maja to zdecydowanie za wcześnie na zwiedzanie tego parku. Większość wjazdów będzie jeszcze zamknięta i nie wszystkie trasy będą przejezdne. Ponadto na początku maja zwykle jest tam jeszcze sporo śniegu i dostęp do niektórych atrakcji może być utrudniony. Ale nic straconego, trzeba będzie zaplanować wyjazd za rok we wrześniu 🙂
Co zaplanowaliśmy za późno
Początkowo na Wielki Kanion planowaliśmy przeznaczyć dwa pełne dni. Pierwszego dnia chcieliśmy zejść trasą South Kaibab do rzeki Kolorado i przenocować na dnie kanionu. Drugiego – wrócić Bright Angel Trail.
Aby to zrobić niezbędna jest rezerwacja noclegu w domkach lub zgoda na zejście. Gdy w styczniu sprawdzaliśmy dostępność noclegów w domkach, wolnych pokoi nie było już do października 2019! Pozostała jedynie druga opcja….
Aby wystąpić o zgodę, należy wysłać wniosek tradycyjną pocztą (ewentualnie dostarczyć do biura w Flagstaff) lub faxem z odpowiednim wyprzedzeniem. Z instrukcji (TODO: link) wynikało, że wyślemy wniosek jeden miesiąc później niż pierwszy możliwy termin. Po kilku dniach spędzonych na poszukiwaniu fizycznego faxu (usługi online nie zadziałały), wniosek udało się wysłać. Niestety były to już pierwsze dni lutego, więc nasze szanse na zgodę ponownie zmalały. Kilka dni później dostaliśmy mailową odmowę z informacją, że wniosek o zejście w maju, należało wysłać w grudniu….
Wspomnianą trasę w dół i w górę można zrobić bez występowania o zgodę, jednak trzeba pokonać ok. 37 kilometrów jednego dnia.
Za późno rozpoczęliśmy też szukanie biletów do Kanionu Antylopy. Zwiedza się go w grupach rozpoczynających zwiedzanie w ustalonych odstępach czasu. Ma to na celu umożliwić zwiedzającym zrobienie zdjęć. Ze względu na światło, najlepsze godziny zwiedzania to okolice południa.
Pod koniec lutego okazało się, że na stronie parku Kanionu Antylopy niedostępne są już bilety na wycieczki, zarówno zwykłe, jak i fotograficzne. Wygląda na to, że jedynym wyjściem będzie znalezienie wycieczki organizowanej przez zewnętrznego operatora. Zapewne trudno będzie zdobyć bilety na wejście w najlepszym czasie.