W sobotę kończy się nasz pobyt w Chile i rano wyruszamy busem do El Chalten w Argentynie. Po drodze mijamy te same widoki – patagońskie pampy ze stadami krów, owiec. Miejscami widać stada guanaco i strusie nandu.




Pokonanie granicy z Chile do Argentyny jest dużo mniej problematyczne i idzie wyjątkowo sprawnie. W związku z tym do miejsca gdzie mamy jeść wczesny obiad docieramy zbyt szybko – jedzenia jeszcze nie serwują. Niektórzy decydują się na typowe argentyński fastfood – choripan, czyli kiełbasę w bułce podawaną z dodatkami i sosami. Podobno jest to typowe danie wybierane przez kibiców po meczach argentyńskich drużyn.

W czasie siesty docieramy do turystycznej bazy – miasteczka El Chalten. Mamy tu czas wolny do wieczora. Wybieram się z koleżanką po empanady (pieczone pierogi z nadzieniem) na jutrzejsze wyjście w góry, udaje mi się też kupić kilka książek dla dzieci do dalszej nauki hiszpańskiego.

